Plan Weekendowy #4

10.10.15r. Kl. „A” jun. i trampk. – g. 11.00 i 13.00

Krościenko – Świerzowa Kiełtyka, Śnieżek L., Sanocki
Krościenko – Świerzowa Śnieżek L, Kiełtyka, Sanocki

10.10.15r. Kl. trampk. – g. 15.00

Guzikówka – Bażanówka Wierdak Tad., Sanocki

S.S.

P.S. Przepraszam za brak postów, ten tydzień to była masakra, ale od następnego wracamy ze zdwojoną siłą.

S.S!

Niesamowite półtora tygodnia!

Ten post nie będzie taki jak inne.

To, czego doświadczyłem w ciągu ostatnich kilku dni jest niesamowite. Całkowita huśtawka nastrojów, od wielu usłyszanych pochwał w Jaśle, przez opieprze w Czaszynie i neutralne Pisarowce do otwarcia Hali Krosno. A co najlepsze? W sobotę sędziował będę Turniej Osiedli o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.

Jak już zapewne wiecie sędziowanie to moja pasja, dlatego nawet poświęcenie się mu w takiej ilości nie powoduje zniechęcenia do życia z gwizdkiem. Wychodzę z założenia, że żeby osiągnąć sukces, muszę dać z siebie absolutnie wszystko.

Granicą nie może być zmęczenie, bo zmęczenie jest naturalne. Po 3 meczach w weekendzie, a mi zdarza zrobić się na weekendzie 9.

Zaczęło się w ostatnią sobotę. Fatalna postawa firmy transportowej ***CEL spowodowała, że spóźniony dotarłem na dworzec do Krosna i z nowo-poznanymi sędziami udałem się do Sobniowa. Pogoda była okropna. Lało tak, jak nigdy do tej pory w mojej przygodzie. Byłem całkowicie, totalnie przemęczony i muszę przyznać, że przez chwilę chciałem usiąść sobie i nie myśleć o niczym więcej, tylko o wyschnięciu.

Dzięki Bogu, z różnych przyczyn mecz podczas oberwania chmury trwał tylko 19 minut, bo później z różnych względów sędzia główny spotkania był zmuszony (na całe szczęście) zakończyć ten kapitalny spektakl.

Niedziela była równie pracowita i dzięki Bogu nie obfitowała w opady. Zacząłem na C-klasie w Czaszynie. Mecz był bardzo ciężki, obie drużyny dużo rozmawiały, a często zapominały o tym, że należy również grać. Skończyło się jednak „w miarę” pozytywnie.

Pisarowce to był bardzo neutralny teren. Usłyszałem kilka obelg, ale i kilka pochwał – zarówno od zawodników LKS-u, jak i od piłkarzy Krokusa.

O otwarciu Hali Krosno więcej już w najbliższym czasie, tymczasem zapraszam do oglądania Turnieju o Puchar Prezydenta Tadeusza Ferenca na orliku na Podkarpackiej w najbliższą sobotę od 14:30.

S.S

Plan weekendowy #3..

26.09.15r. Kl. „A” jun. i trampk. – g. 11.00 i 13.00

Sobniów – Zarzecze Farion, Kuszaj, Sanocki
Sobniów – Zarzecze Kuszaj, Farion, Sanocki

26.09.15r. Kl. „B” jun. – g. 16.00

Klimkówka – Długie Gruszka, Sanocki, ——–

27.09.15r. Kl. „C” (sen.)

12:00 – Czaszyn – Zagórz Wierdak Tadeusz, Gruszka, Sanocki
15:00 – Pisarowce II – Ropienka Gruszka, Wierdak Tadeusz, Sanocki

S.S.

O życiu z gwizdkiem słów kilka.

Często poznaję nowych ludzi.. no cóż, tak już jestem stworzony, że mam tą łatwość nawiązywania kontaktów z innymi osobami, tą bezpośredniość.. czasem to zaleta, a czasem również i wada.

A jeżeli kogoś poznaję to automatycznie z nim rozmawiam.., a gdy rozmowa się klei, to w jej ciągu wychodzi, że bawię się w sędziowanie itd. itp. Tutaj pojawia się pytanie: „I jak to jest? Nie wyzywają Cię na każdym meczu? Przecież to jest masakra, nie dałbym rady..” Takich wyrazów, zdań, złożonych wypowiedzi jest ogrom. Dlaczego tak jest? Dlaczego sędziowanie kojarzy się większości ludzi z przykrym obowiązkiem, który muszę robić i zbierać przy tym obelgi?!

Odpowiedzi zapewne jest wiele.. byłem na takim meczu/widziałem takie coś/słyszałem jak sędziemu coś zrobili itd. itp. Gwarantuję każdemu, kto ma zamiar wziąć się za sędziowanie – tak właśnie jest. Życie z gwizdkiem na początku mocno kopnie Cię w dupę. W takim wymiarze, jakiego nigdy, za nic w świecie byś się nie spodziewał. Pierwsze mecze przerosną Twoje najgorsze koszmary.. Dostaniesz tyle „ku..” i „chu..”, że możesz się załamać… No właśnie! Możesz się załamać, ale nie musisz. To od Ciebie zależy, jak zareagujesz na te początki, które i tak Cię czekają. Mogą Cię one zniechęcić, możesz zrezygnować.., ale jest też druga opcja.. może Cię to zmotywować, możesz iść do przodu i coraz bardziej upewniać się, że to jest to co kochasz.

U mnie również było ciężko. Dostałem kilka kopów w dupę, dostałem kilka porządnych opieprzów, dostałem kilka takich słów, że strach było się odwrócić, żeby zobaczyć, kto puszcza mi taką wiązankę. Na nieszczęście moich hejterów, należę do drugiego typu ludzi. Im więcej będziesz mnie wyzywał, im bardziej będziesz chciał mnie zniszczyć, tym bardziej odbije Ci się to czkawką. Pewne osoby z Rzeszowa już się o tym przekonały, na inne dopiero nadejdzie czas ;). Nie myślcie sobie, że jestem osobą ślepo zapatrzoną w siebie, która chce za wszelką cenę postawić się w najlepszym świetle. Nie jestem idealny, nie jestem nawet dobry, bo mianem dobrego może określić się Proensa, czy Marciniak, a nie jakiś gnojek z Krosna.. ale każdy z Was musi pamiętać o swojej wartości, bo podczas sędziowania łatwo można ją stracić. Pewność siebie może Cię opuścić w pierwszych 5 minutach debiutu. Wtedy nie możesz się poddać, musisz się skupić na tym, że robisz to co kochasz, na tym, że to, że jesteś tu gdzie jesteś to Twój wybór, na tym, że sam sobie to wypracowałeś, nikt nie podał Ci nic na tacy.

Pamiętaj, że to jest Twoje życie, Twoja gra i to Ty będziesz dyktował zasady.

Ja właśnie z takim przekonaniem podchodzę do życia i coraz mocniej utwierdzam się w myśli, że robię dobrze. Gdybym miał załamywać się każdym tekstem, jaki usłyszałem na meczach to nie robiłbym nic innego, a płakałbym nad kartką papieru, rozmyślając nad tym, jakich przekleństw Polacy nie wymyślą…

Tu wchodzi inny temat. Trzeba sobie rozróżnić docinki kibiców od docinek dochodzących z boiska. Na takie nie możesz sobie pozwolić, nigdy. Dać sobie wejść na głowę to najgorsze co możesz zrobić. Dzisiaj pojawia się nowa generacja trenerów, którzy nie wychowują swoich podopiecznych, którzy przywiązują wagę tylko do aspektu piłkarskiego, dlatego na boisku.. a zwłaszcza na meczach rozgrywek młodzieżowych jest bardzo mało osób z jakimiś resztkami kultury osobistej. To przykre, dlatego my – sędziowie, również mamy w pewien sposób wychowywać. (paradoks – mam 15 lat, a mówię o wychowywaniu kogokolwiek ;) ). Ostatnio miałem mecz drużyn X i Y. Y pewnie wygrywała, ale mimo tego, postanowili na połamanie kości rywalom i zwyzywanie sędziów. Skończyło się na 12 kartkach koloru żółtego i 2 wykluczeniach. Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie: czy to o to chodzi w piłce nożnej?!

Czy piłka to nie ma być spektakl, w którym głównymi aktorami, znającymi swoją rolę, mają być piłkarze, reżyserami mają być trenerzy, a my – z gwizdkiem, swego rodzaju krytykami, którzy robią to, do czego niestety (a może stety :P ) są stworzeni.To to jest tym smaczkiem w piłce nożnej.. a nie ciągłe gadanie, uspokajanie i dyskusje. Sam spektakl ma być idealny, dopracowany, dograny w każdym detalu. Bo….

To jest właśnie piękne.
To jest właśnie futbol.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
To jest właśnie piękno futbolu.

S.S

3 miesiące sędziowania w Krośnie.

3 miesiące minęło jak jeden dzień…jak jeden pstryczek palcami. To wydaje się być naprawdę nieprawdopodobne. No bo jak to, to już 3 miesiące minęły od debiutu na Bursakach? Od tego stresu, przegryzania wargi z denerwowania, czy odnajdę się w nowym środowisku? Jak to szybko minęło.. aż dziw człowieka bierze.

Czerwiec minął szybko, bo podczas niego w Krośnie gościłem tylko raz. Na meczu o którym wspominałem już kilkakrotnie..Markiewicza Krosno – Guzikówka Krosno. Kończył się sezon, więc później już nie było jak odwiedzać tego pięknego miasta.

Nadeszły upragnione przez każdego ucznia wakacje. Miałem dużo planów, ale cóż… „jeżeli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powiedz mu o swoich planach…”.. jakimś dziwnym trafem wyszło, że znalazłem się w Krośnie, przesędziowałem jeden turniej, potem drugi, trzeci.. i 10! Zaczęło poznawać mnie coraz więcej ludzi, dostawałem coraz więcej telefonów o sparingi, itd.

Nie wiem czy czuliście kiedykolwiek coś takiego, jak ja wtedy. Człowiek, który zastanawiał się nad smutnym zakończeniem pasji nagle się odradza. Dostaje nowe życie, nowe serce – po przeszczepie. Człowiek, który ma w sercu cząstkę tego co było, ale zmniejszającą się z każdą kolejną sekundą, każdą kolejną minutą i każdą kolejną godziną.

11828820_735168589927282_8200836815681952682_n2.jpg

Dostaje nowe serce, dlatego, że poznaje nowych, świetnych ludzi, którzy za cholerę nie pozwolą mu się poddać! Ludzi, którzy kochają to samo – kochają gwizdek i kartki. Ludzi, którzy przedkładają pasję ponad wszystko.

I jak się czuje ten człowiek? Czuję się jak w domu. Poznaje coraz więcej z „półświatka” sędziowskiego, coraz bardziej utwierdza się, że Krosno to był dobry wybór.

Dzięki takim ludziom, jak mój „mentor” – Piotr Mroczka dalej chcę robić to co robić. I chcę robić to w Krośnie! Nie dlatego, że to jest moje widzimisię! Dlatego, że to jest moje miejsce na ziemi! Mój kawałek podłogi.. sędziując w Rzeszowie nie umiałem tego powiedzieć, ale teraz dzięki pomocy chociażby „mentorinio” ja już umiem dokończyć ten cytat. „Nie mówcie mi, więc co mam robić!”. To jest moje życie, moja gra, więc gramy według moich zasad!

Sierpień był okresem powolnego kończenia się okresu przygotowawczego do sezonu 2015/2016. 9 sierpnia rozpoczęła się pierwsza kolejka klasy B. Znów zacząłem poznawać coraz to nowe twarze, coraz to nowych ludzi.. a wiecie co jest w tym wszystkim najbardziej niezwykłe? Sędziując tu w Krośnie już tyle meczy i z tyloma sędziami.. nigdy w życiu nie spotkałem przysłowiowej „czarnej owcy” przynoszącej wstyd Kolegium. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że..

KOLEGIUM SĘDZIÓW KROSNO JEST NAJLEPSZE!?!?!??!!??!?!?!

S.S.

NAJ.. #3!

Po kilkudniowej przerwie wracamy z serią NAJ.. czyli naj.. rzeczy jakie spotkały mnie podczas mojej przygody.

Dziś to już trzecia część, a będzie o.. najostrzejszym meczu jaki sędziowałem, czyli innymi słowy meczu, w którym „święta trójca” pokazała największą liczbę kartek.

Tutaj nie muszę szukać w pamięci spotkania z dawien dawna, bowiem taki mecz odbył się..wczoraj!

Udałem się z dwoma starszymi, doświadczonymi (i naprawdę świetnie sędziującymi) Panami na mecz B-klasy do Niebieszczan. Mecz od pierwszej minuty był ostry, było widać, że obie drużyny nie będą oszczędzać sobie nawzajem nóg, było widać, że będą trzeszczeć kości. Tak też było. W pierwszej połowie wydawało się jednak, że nie będzie AŻ.. tak ostro.. Jednakże..

heihei

Drugie 45 minut to już typowa gra „w nogi rywala”, już w 46 sekundzie drugiej połowy napomnieniem ukarany został zawodnik drużyny gospodarzy. Nie minęło kilka minut, a sędzia główny tego spotkania musiał wyciągnąć z kieszeni następny żółty kartonik. Warto tu zaznaczyć, że Pan Wiesław (sędzia główny tamtego spotkania) naprawdę świetnie interpretował fragmenty gry, dawał kartki.. wtedy, kiedy powinien, nie dawał wtedy, kiedy nie powinien.. Zawsze jednak znajdzie się ktoś, komu coś nie będzie pasowało, ale to już inne dywagacje..

Mecz zakończył się rezultatem 3:0 dla Oriona Pielni (drużyna gości), a wielka „trójca” pokazała 6 żółtych kartek, co patrząc z perspektywy kibica nie robi wielkiego wrażenia, ale mimo to to jednak jest 6 napomnień w 90 minut. Po raz kolejny zauważam, że każde z tych napomnień było stu-procentowo zasłużone i w przeciągu całego meczu nie dostrzegłem ani jednego błędu u moich kompanów wczorajszego meczu.

Wniosek z tego jaki? Ano taki, że jak sędzia sprawdza sobie sprzęt.. to najważniejszy nie jest sam gwizdek i stroje.. nie można również zapominać o kartkach, które może i nie będą często potrzebne, ale jednak zawsze trzeba je mieć do swojej dyspozycji, bo nigdy nie wiesz, kiedy zajdzie potrzeba, żeby je użyć ;)

S.S

Plan weekendowy #2

12.09.15r. Kl. „A” jun. i trampk. – g. 11.00 i 13.00

Świerzowa – Dukla Kiełtyka, Śnieżek L., Sanocki
Świerzowa – Dukla Śnieżek L., Kiełtyka, Sanocki

12.09.2015r. Kl. trampk – g.16.00

Jasionka – Osobnica Gruszka, Sanocki, ————–

13.09.2015r. Kl „B” g.15.00

Niebieszczany – Pielnia Pyzia, Wierdak Tad., Sanocki

Jazda ;)

S.S.

Naj.. #2!

Dziś wracamy z Naj.. czyli wszystkie naj.. rzeczy jakie spotkały mnie podczas mojej przygody :)

W dniu dzisiejszym naj..dziwniejszy mecz jaki sędziowałem.

Tutaj na sam początek pomyślałem sobie o spotkaniu sparingowym między Naftą Jedlicze a Nieplanką Niepla, ale jednak znalazłem chyba ciutkę dziwniejszy mecz… spotkanie trampkarzy Iwonki Iwonicz i Beskidu Równe.

Mecz bardzo dobrze rozpoczęła ekipa Iwonki, już po kilku minutach kapitalnym podaniem popisał się środkowy pomocnik gospodarzy, napastnik idealnie uniknął ofsajdu, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Bekidu. Za chwilę miała miejsce sytuacja bliźniaczo podobna do tej, jednakże.. po drugiej stronie boiska… Cała pierwsza połowa wyglądała następująco: To co zrobiła Iwonka, 10 sekund później kopiowała drużyna przyjezdnych. Wyglądało to naprawdę niecodziennie.

alo

Jednakże w końcu to musiało się zmienić i ekipa gości wyszła na prowadzenie. Wynik 1:0 dla Beskidu utrzymywał się do 68 minuty, kiedy to po kapitalnej zespołowej akcji zawodnik Iwonki pewnym strzałem w długi róg bramki pokonał bramkarza ekipy z Równego. Tu warto zaznaczyć, że zawodnicy do lat 15-tu swoje mecze rozgrywają w innym wymiarze czasowym (2×35 minut)

W 70 minucie błąd linii defensywnej przyjezdnych wykorzystał rosły napastnik Iwonki i ruszył z piłką pod pole karne drużyny Beskidu. Oddał mocny strzał, jednak bramkarz kapitalnie sparował go na rzut rożny. Tu właśnie zaczyna się cała historia.

Wrzutka z rzutu rożnego.. strzał głową zawodnika Iwonki i.. niczym Luis Suarez w 2010 roku, w półfinale z Ghaną piłkę ręka z linii bramkowej wybija zawodnik z Równego. Decyzja oczywista: Czerwona kartka za pozbawienie realnej szansy na zdobycie bramki poprzez rozmyślne zagranie piłki ręką i oczywiście rzut wolny bezpośredni z linii 11 metra szerzej znany jako rzut karny.

Do piłki podchodzi zawodnik Iwonki i kapitalnym, pewnym strzałem zdobywa trafienie na wagę trzech punktów.

Mecz trzymał w napięciu od samego początku i co najważniejsze do samego końca.. gdyby każde spotkanie takie było, sędziowie na pewno nie musieliby się nudzić!

S.S

Naj… #1.

OSTRZEŻENIE: W PONIŻSZYM TEKŚCIE ZNAJDUJĄ SIĘ WYRAZY NA CO DZIEŃ UWAŻANE ZA WULGARNE, JEDNAKŻE POJAWIAJĄ SIĘ ONE TYLKO W CYTATACH.

Ruszamy z nową serią na blogu. Tym razem #naj, czyli podsumowanie wszystkich naj.. rzeczy, jakich
doświadczyłem. Miłej lektury! :)

Naj..cięższy mecz jaki sędziowałem.

Tu odpowiedź jest jedna. Mecz Orzeł Milcza-Orzeł Pustyny w krośnieńskiej C-klasie.

Od początku tamtego spotkania musieliśmy razem z dwójką sędziowską, z którą wtedy miałem okazję sędziować wysłuchiwać wielu obelg, czy krzyków skierowanych pod naszym adresem. Usłyszałem m.in, że jestem „pierdolonym, jebanym w dupę małolatem”, czy „jak nie dadzą nam jakiegoś kurwa starego dziadka do sędziowania to wpierdolą jakiegoś gnoja”. Na początku nie mogłem oswoić się z tą sytuacją, tym bardziej, że około 25. minuty drużyna gości otworzyła wynik tamtejszego widowiska. Kibice z Milczy zarzucili mi, że w momencie podania zawodnik, do którego kierowane było podanie i który zdołał pokonać bramkarza gospodarzy znajdował się na „10-metrowym spalonym”. Oczywiście byłem pewny mojej decyzji, więc o żadnym wchodzeniu w słówka z wszystkowiedzącymi obserwatorami nie było mowy. Stałem na linii z ostatnim obrońcą i widziałem, że napastnik Pustyn wychodzi perfekcyjnie do zagranej mu z głębi pola piłki.

Od tamtego momentu bluzgi w naszą stronę były coraz większe.. i większe.. i większe. Sędziemu, któremu ten mecz przypadł na środku również mocno się dostało.. no ale nic, to był już bardzo doświadczony sędzia, więc na pewno nie wywarło to na nim większego wrażenia.

W 44 minucie światopogląd kibiców z Milczy na mój temat zmienił się o 180 stopni. Pustyny zdobyły drugą bramkę w meczu, jednakże tym razem, zdobyły ją ze spalonego. W tamtym momencie stałem się największym bohaterem i ulubieńcem fanów drużyny gospodarzy.

Jednakże to co dobre, to nie trwa zbyt długo, więc w 55 minucie znów powiedzenie „sędzia kalosz” na stadionie w Milczy było odmieniane przez wszystkie możliwe „przypadki”. Chodziło tam o jakiś mini kontakt w polu karnym, po którym zawodnik Pustyn padł jak dosłownie rażony piorunem. Oczywiście zarówno moja chorągiewka jak i gwizdek arbitra głównego „niesłusznie” milczały. No cóż, sielanka się skończyła..
lol

A przypłynęła kolejna fala bluzgów. W 63 minucie zawodnik gospodarzy został wykluczony za „agresywne, gwałtowne zachowanie – uderzenie przeciwnika w twarz”. Oczywiście według jak już ich nazwałem wszystkowidzących z odległości 100 metrów kibiców żadnego uderzenia nie było, a była to jedynie perfidna symulka zawodnika gości. Na szczęście sędzia główny był bliżej i podjął jedyną, słuszną decyzję.

Ostatecznie Milcza wygrała 2:1, a jak mówi mój mentor, którego z tego miejsca znów pozdrawiam „mogą na Ciebie bluzgać na meczu, ale jak podejdą do Ciebie po meczu, powiedzą „dzięki” i przybiją piątkę, będziesz wiedział, że nie popełniłeś błędów.” Tak też się stało.

Przez zawodników z Milczy zostaliśmy pożegnani bardzo, bardzo mało (aż dziw bierze, że to Ci sami z boiska..) i myśląc, że nie tylko kobieta zmienną jest.. odjechaliśmy na drugi mecz do Rymanowa :)

S.S.