3. Mówcie mi kiero!

Po rezygnacji z „kierownikowania” w drużynie Szarotki znowu oddaliłem się od piłki.

Jak zawsze w wakacje długo spałem. Był ładny, sierpniowy dzień, więc dlaczego by się nie wyspać?! Po 11 usiadłem do komputera i zacząłem przeglądać, co udostępnili moi znajomi. Wtedy dostrzegłem post drużyny Tytan Rzeszów informujący o tym, że drużyna ta rozegra sparing z nowo-utworzonym Grunwaldem Połomia. Pomyślałem, że i tak nie będę miał co robić, więc czemu by się nie wybrać na ten mecz? Nie miałem jednak transportu do Połomi (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że istnieje firma przewozowa „Marcel”), więc napisałem do trenera Tytana Bartka Łopuckiego, czy nie będzie miał może miejsca w aucie, żeby mnie na ten mecz zabrać. Oczywiście Trener Łopucki mi nie odmówił, zaprosił mnie na zbiórkę i razem z drużyną „żółto-czarnych” udałem się do Połomi.

Warto zaznaczyć, że w Tytanie grało wtedy kilku zawodników, których grałem z czasów „kierownikowania” w ekipie Szarotki.

Życie na ten dzień ułożyło taki scenariusz, że 3 sierpnia 2014 roku skończyło się na tym, że dostałem gwizdek i wyszedłem sędziować sparing między Tytanem a Grunwaldem Połomia. Znów poczułem się jak ryba w wodzie, ale moje szczęście zagłuszyło jedno zdanie..

„Szymek, nie chciałbyś zostać kierownikiem u nas?”

Myślałem, że się przesłyszałem! Ja, 14 letni chłopak miałem zostać kierownikiem B-klasowej drużyny?! Czemu by nie spróbować swoich sił? A co mi tam.. zgodziłem się..

Dokładnie 19 dni później złamałem rękę. Pamiętam, że chciałem wrócić chodź na chwilę do bronienia i to się zemściło. Wtedy ostatecznie uświadomiłem sobie, że GRA w piłkę nie jest dla mnie.

Dwa dni później miałem debiut jako kierownik drużyny w B-klasie. Tytan przegrał z Zimowitem 2-4 a ja pamiętam chyba każdą minutę tego meczu, każde krzywe spojrzenie sędziego, który ilustrował mnie wzrokiem, jakby chciał powiedzieć: „co to za gówniarza przysłaliście”? No ale nic.. trudno.

Mecze w Tytanie mijały, sędziowie z Rzeszowa powoli przyzwyczajali się, że Tytan ma młodego kierownika i coraz mniej im to przeszkadzało.

We wrześniu zrodził się pomysł, aby założyć własną drużynę orlikowo-halową, chcieliśmy pokazać, że potrafimy się zorganizować i zagrać na wysokim poziomie. (Tak naprawdę wszystko zaczęło się w czerwcu, na Techform Cup, tam jednak był to szybki turniej, nie zdobyliśmy żadnego miejsca. Później w lipcu w Boguchwale zajęliśmy drugie miejsce i ten wrześniowy pomysł miał oficjalnie stworzyć ekipę) Wymyśliliśmy nazwę 300-tu DarkDent i razem ze starszymi kolegami zaczęliśmy realizować nasz pomysł. Z pomocą sponsora załatwiliśmy stroje, wpisowe do Amatorskiej Ligi Orlika i rozpoczęliśmy działalność. Byliśmy drudzy w lidze, jako jedyni nie przegraliśmy meczu, w międzyczasie wygraliśmy Turniej Osiedlowy w Rzeszowie, nie tracąc bramki. Tu z szacunku wyróżnię czterech wyróżniających się piłkarzy naszej ekipy: Adrian „Fryta” Nowak – nasze żądło, Łukasz „Hasek” Hasik – dobra dusza drużyny, Łukasz „Ziomuś” Ziomek – autobus drużyny i Sebastian „Seba” Stefańczuk – człowiek wielu zadań.

11222887_746895488754592_5780909098764357022_n

W zimie postanowiliśmy zapisać się do Rzeszowskiej Ligi Futsalu. Tam właśnie poznałem „Prezesa” Łukasza Krawczyka, który po kilku kolejkach oprócz funkcji kierownika 300-tu zaproponował mi funkcję sędziego czasowego. To było bardzo fajne doświadczenie, poznałem nowych ludzi i w dodatku kilku sędziów futsalowych. Wśród był jeden człowiek, który miał duży wpływ na dalszy ciąg mojej przygody – Michał Potępa, człowiek, który dużo gadał ze mną na tematy sędziowania, gdy on był sędzia „czynnym”, a ja „stolikowym”. Rzeszowska Liga Futsalu skończyła się bardzo szybko. W ostatniej fazie ciutkę posypał nam się skład i dlatego z co silniejszymi rywalami dostawaliśmy po tyłku.

Dnia 8 lutego 2015r. napisał do mnie zawodnik Stali Rzeszów – Sebastian Brocki z pytaniem, czy nie wiem jak się mają wyniki w Tyczynie? Szczerze mówiąc, nie miałem zielonego pojęcia, co jest w Tyczynie, no ale błyskawicznie sprawdziłem,i żeby nie zawieść słynnego piłkarza dwie godziny później śledziłem już rozgrywki SPAR CUP na hali w Tyczynie. Tak jakoś wyszło, że również tam sędziował mój znajomy sędzia Michał.

Spotkałem tam znajomego księdza, który na SPAR CUP zgłosił własną drużynę „Pomagam Jak Umiem Zaczernie”. Tego księdza pamiętałem jeszcze z zeszłego roku z turnieju, który on organizował. Chodziło o Puchar Biskupa w piłkę nożną, od razu skojarzyłem fakty, grzecznie się przywitałem i zapytałem, czy organizuje on ten puchar również i w tym roku?

Stwierdził, że tak.. następnego dnia dla podstawówki, za dwa dni dla gimnazjum i dla szkół średnich. Po rozmowach z księdzem doszedłem do wniosku, że szuka on sędziów na wtorkowy turniej dla „gimbazy”, a że kilku arbitrów poznałem podczas mojej „kierowniczej” kariery to i podzwoniłem do znajomych i udało mi się znaleźć jednego arbitra na wtorkowy turniej. Jednakże uważałem, że na taki turniej przyda się dwójka arbitrów, ale mimo to drugiego sędziego nie znalazłem. Postanowiłem, że razem z drugim sędzia… również i ja posędziuję ten turniej….

A co się wydarzyło i na nim i po nim i ogólnie dalej?! O tym w najbliższym czasie, zapraszam!

S.S.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.