Niesamowite półtora tygodnia!

Ten post nie będzie taki jak inne.

To, czego doświadczyłem w ciągu ostatnich kilku dni jest niesamowite. Całkowita huśtawka nastrojów, od wielu usłyszanych pochwał w Jaśle, przez opieprze w Czaszynie i neutralne Pisarowce do otwarcia Hali Krosno. A co najlepsze? W sobotę sędziował będę Turniej Osiedli o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.

Jak już zapewne wiecie sędziowanie to moja pasja, dlatego nawet poświęcenie się mu w takiej ilości nie powoduje zniechęcenia do życia z gwizdkiem. Wychodzę z założenia, że żeby osiągnąć sukces, muszę dać z siebie absolutnie wszystko.

Granicą nie może być zmęczenie, bo zmęczenie jest naturalne. Po 3 meczach w weekendzie, a mi zdarza zrobić się na weekendzie 9.

Zaczęło się w ostatnią sobotę. Fatalna postawa firmy transportowej ***CEL spowodowała, że spóźniony dotarłem na dworzec do Krosna i z nowo-poznanymi sędziami udałem się do Sobniowa. Pogoda była okropna. Lało tak, jak nigdy do tej pory w mojej przygodzie. Byłem całkowicie, totalnie przemęczony i muszę przyznać, że przez chwilę chciałem usiąść sobie i nie myśleć o niczym więcej, tylko o wyschnięciu.

Dzięki Bogu, z różnych przyczyn mecz podczas oberwania chmury trwał tylko 19 minut, bo później z różnych względów sędzia główny spotkania był zmuszony (na całe szczęście) zakończyć ten kapitalny spektakl.

Niedziela była równie pracowita i dzięki Bogu nie obfitowała w opady. Zacząłem na C-klasie w Czaszynie. Mecz był bardzo ciężki, obie drużyny dużo rozmawiały, a często zapominały o tym, że należy również grać. Skończyło się jednak „w miarę” pozytywnie.

Pisarowce to był bardzo neutralny teren. Usłyszałem kilka obelg, ale i kilka pochwał – zarówno od zawodników LKS-u, jak i od piłkarzy Krokusa.

O otwarciu Hali Krosno więcej już w najbliższym czasie, tymczasem zapraszam do oglądania Turnieju o Puchar Prezydenta Tadeusza Ferenca na orliku na Podkarpackiej w najbliższą sobotę od 14:30.

S.S